czwartek, 5 stycznia 2012

Mój apel prywatny :)

Piszę o tym bo wiem, że w szeregach blogowiczek jest dość spora liczba kobitek wierzących :) 

Jeśli bliska jest Ci wartość jaką niesie życie samo w sobie...
Jeśli uważasz, że miejsce aborcji powinny zajmować sprawnie działające ośrodki adopcyjne....
Jeśli chciałabyś coś zrobić w tym kierunku...

To właśnie do Ciebie skierowany jest ten post :)
Moje Duszpasterstwo Akademickie organizuje wkrótce (11.01) Duchową Adopcję. 
Jest to rodzaj modlitwy, która ma na celu ochronę życia dzieci poczętych, zagrożonych aborcją - tych maleńkich, najbezbronniejszych istotek na Ziemi.

Nie musisz być studentem ani mieszkać we Wrocławiu, aby przystąpić z nami do tego dzieła. Możesz zgłosić się przez formularz kontaktowy na naszej stronie internetowej, a później złożyć specjalne przyrzeczenie przez Krzyżem.
Duchową Adopcję można podejmować w dowolnym momencie, jednak im nas więcej, tym lepiej!  Tak łatwiej się motywować, wspierać i mieć poczucie wspólnego celu :)

Wszystkie informacje znajdziecie na powyższej stronie internetowej.

 
Jeśli macie jakieś pytania - śmiało możecie pisać na któryś z adresów e-mailowych, które są tam podane.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Noworocznie :)

Z okazji Nowego Roku chciałam Wam życzyć mnóstwo weny twórczej, inspiracji, piękna, miłości, radości, mądrości i innych ponadczasowych wartości oraz oczywiście spełnienia marzeń! Niech ten rok będzie lepszy od poprzedniego :)

I tak dla zilustrowania "życzeniowej" radości i nadziei przedstawiam poniżej wrocławską, grudniową (!!!) tęczę wraz z widokiem na najwyższy budynek w mieście - Sky Tower (jeszcze w trakcie budowy).





























Koniec obijania się, wracam do nauki ;)
Miłego wieczoru wszystkim!

piątek, 30 grudnia 2011

I po świętach

A ja już od miesiąca nic nie napisałam :) Nie oznacza to oczywiście, że nic nie robię.

Zatem kilka migawek w ciepłych kolorach :

Okładka na teczkę. 
Do teczki żywiłam sentyment, bo mam ją od pierwszej klasy podstawówki. Teraz przynajmniej wygląda po ludzku ;) Wewnątrz przezroczysta kieszonka na plan zajęć i rozkład jazdy autobusu (który i tak rzadko kiedy przyjeżdża na czas, ale lubię się łudzić).




W klimacie kropeczek: muchomorek wygrany w candy u Ani. Wylądował na parapecie, usytuował się przy handmade'owych świeczuszkach. Naprawdę cieszy oko :)



Kosmetyczka-portfelik. 
Jakaś krzywuśna na zdjęciu, w rzeczywistości ma jednak bardziej równy kształt. Śliczny guziczek, prawda? :)






I jeszcze chciałam strasznie podziękować blogerkom:  Nevermorequeen, Dorotce i Ani, u których udało mi się ostatnio wygrać candy. Widać szczęście mi mocno dopisuje (mam nadzieję że fart utrzyma się przynajmniej do końca sesji ;)), a ponieważ szczęście się nie dzieli, choć można się nim dzielić, chciałabym ogłosić (w końcu!) candy. Nawet już wiem, co będzie nagrodą, ale jeszcze muszę jakiś bannerek "wystrugać". Więc, mam nadzieję, że na dniach pojawi się info.

No i na koniec cudowna wieść - mam już 51 obserwatorów! Niesamowite! Dziękuję Wam bardzo! :)

Trzymajcie się cieplutko. Do przeczytania!

sobota, 19 listopada 2011

Broszkowo

Dziś dalsza część biżuteryjnego wytwórstwa.

BROSZKI:





Broszka z opalanej tkaniny. Dodatkowo ozdabia ją kanzashi :)











Kokardka z pomarańczowej bawełny, metalowego kwiatuszka w kolorze antycznego złota oraz akrylowego koralika-perełki.













A ta w prezencie dla pewnej osóbki :)













ZAWIESZKA do telefonu - kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem - kolor sznureczka przywodzi na myśl świąteczne lizaki rodem z USA :)




Na razie tyle :) Jeszcze coś czeka na obfocenie.

Ech, naprawdę lubię robić broszki :D

poniedziałek, 14 listopada 2011

Biżutki i chwalipięctwo

Hej! :)
Jakoś szycie mnie ostatnio obciąża psychicznie, w rezultacie przerzuciłam się chwilowo na biżuterię. Nie obfociłam wszystkiego, nie chcę Was też zawalać na raz zbyt dużą ilością zdjęć, więc wkrótce (może jutro) pojawi się kolejny post.

KOLCZYKI: 






Pierwsze z kwiecistym motywem, pokryte szklanym kaboszonem. Bigle w pokochanym ostatnio przeze mnie kolorze antycznego złota.






I drugie - znów antyczne złoto, dodatkowo morskie szkło weneckie :) Uwielbiam je!
Przy okazji zgłaszam je na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze










PIERŚCIONEK - przywodzi mi na myśl wieczorną mgłę w mieście. Wykonany z tkaniny, ozdobiony trzema koralikami, obrączka regulowana 










Materiał leżał upalony już dłuuugi czas, aż w końcu naszła mnie "wena"... 




Jakiś czas temu dostałam maila z propozycją współpracy od dwóch różnych galerii internetowych... Początkowo miałam zamiar zdecydować się na obydwie, ale póki co wreszcie założyłam sobie konto na Artillo, więc zapraszam Was do zaglądania :)



~~~
Na koniec pochwalę się jeszcze, że udało mi się wygrać podróżniczą nagrodę u Kamarka. Dziś do mnie dotarła - już nawet udaje mi się niekiedy wydobyć odpowiednie dźwięki z fletni, którą dostałam :) Dziękuję ślicznie!



I jeszcze jedno: Candy w Craftoholic Mom!!! :D Absolutnie rewelacyjne!


No, póki co to by było na tyle.
Do przeczytania!

poniedziałek, 24 października 2011

Wygrzebuję się

Olaboga!

Powoli lista zamówień się kurczy, wygrzebuję się ze stosu zaległych rzeczy... A tu już 46 obserwatorów! To niesamowite, że aż tylu z Was ma ochotę tu do mnie zaglądać :) Dziękuję wam bardzo, bardzo!
Powiem tylko, że myślę o jakimś "szyciowym" candy z okazji 50-ciu obserwatorów, ale ćśśś!

A poniżej prezentuję nowe szyjątka.








Torba: mały remake, choć przez zmianę tkaniny na podszewkę wyszła nieco sztywniejsza.
Dała mi popalić przy wszywaniu rączek, ale ogólnie szyło się ją całkiem przyjemnie. 









Woreczki na bieliznę:

 






Ostatnie podrygi lata ;)















Wewnątrz wszyta podszeweczka









A tu - rozplaszczone na kocyku :)









To by było na tyle. Czeka na mnie jeszcze sterta skrojonych pierdółek, więc wkrótce znów się tu zjawię.
Do przeczytania!

~~~



Wiecie, że liftonoszki organizują ogromne, pięciokrotne candy? Postanowiły rozpropagować swojego rewelacyjnego bloga, zatem dołączam się do reklamy i polecam ;)

czwartek, 13 października 2011

Traumatyczna torba

Obiecałam pokazać traumatyczną torbę, oto i ona. Powstała w bólu i mękach, bo ciągle coś się działo. A to zrywająca się nitka, a to pętelkowanie...

Tkanina po przejściach - dawno temu, jeszcze w peerelu moja mama dostała ją od sąsiadki, bodajże na imieniny. Później babcia uszyła z niej spódnicę, teraz córka wymodziła torbę.





Po lewej - torba w wersji wypchanej.


Podszewka w kwiatuszki



Moim zdaniem tak wygląda lepiej, niż z guzikami (zdjęcie na dole, coś krzywuśne wyszło), ale guziki były życzeniem zamawiającej, no i cóż poradzić ;)

Spódnica, która została "zrecyklingowana"


Korzystałam z TEGO tutoriala (zwęziłam jednak rączki, bo wyglądały nieciekawie).

Zdjęcia jakieś takie niemrawe wyszły. Chyba, że to oczy mi już mgłą zachodzą ze zmęczenia... Pewnie i jedno, i drugie. Czmycham zatem trochę odpocząć, bo jeszcze mnie robota czeka.

Do przeczytania :)

poniedziałek, 10 października 2011

Takie tam.

Tak, tak, wiem. Długo nie pisałam. Ale nie oznacza to, że się lenię i nic nie robię. Po prostu tworzę tysiąc rzeczy na raz, a jak już stworzę, to coś mi przeszkadza w zamieszczeniu notki. Zatem poprawiam się i już to czynię :)

Ale najpierw jedna rzecz specjalnie dla osób, które lubią do mnie zaglądać, a nie mają konta na bloggerze - w lewej kolumnie umieściłam taki bajer "Obserwuj przez e-mail" . Wystarczy wpisać tam swój adres i zatwierdzić. Na wasze skrzynki powinna przychodzić informacja o nowych postach. Nie wiem, czy to działa, ale miło mi będzie, jeśli ktoś spróbuje i da znać, czy gadżet się spisuje :)

No to teraz do rzeczy:








Filcowe broszki - nowa truskawa i serduszko, które jest powtórką z rozrywki (na specjalne zamówienie).




"Taśka", czyli torba na zakupy. Też na zamówienie. Zdaję sobie sprawę ze stopnia jej wygniecienia ;)








I komplecik dla koleżanki w ramach prezentu urodzinowego: kosmetyczka + etui na klucze. Tkaniny te same, co w tej i tej torbie.
Przyznaję bez bicia, że nie wyszło tak jak być powinno. Etui uszyłam dawno temu i dopiero po uszyciu kosmetyczki zorientowałam się, że mają inne zamki :( Na zdjęciu wygląda to wszystko jakoś krzywo, mam nadzieję, że na żywo jest lepiej (ciężko stwierdzić, bo zaraz po uszyciu prezent popędził do nowej właścicielki).









To by było na tyle. Wkrótce kolejny post - o torbie, która powstała w bólu i mękach. 
W drodze także wiele różnych pierdółek, więc pewnie będę częściej pisać.


A na sam koniec trochę egoistycznych skłonności: Lemonade zgotowało dwie nowe kolekcje papierów wraz z zestawem stempelków. Z tej okazji organizują candy, wobec którego nie mogę przejść obojętnie (zwłaszcza, że co do jednej kolekcji mam plany a druga jest urokliwa:)).




Do przeczytania :)